Każdy mnie prosił zebym zrobiła post "Historia Neli"
Będe ja opisywała nie ze ja opowiadam ale że Nelka. ;)
"Historia Nelki"
Był to Listopadowy wieczór , dokładnie 15 listopada. Pamiętam że wtedy padało , moja mama ogrzewała się przy kominku razem z tatusiem.
Nagle coś poszułam , jakieś ukucie. To był mój brat , powiedział ze idziemy zacząć nowe życie. Niewiedziałam dokładnie o co mu chodziło. Popchnął mnie , nagle znalazłam się w dziwnym miejscu , było tak jasno i ciepło. Na początku bałam się , ale zauważyłam swoje rodzeństwo , pomyślałam może będzie dobrze.
Podeszła do nas mama , rozmawiała z tatem że powinnien polecieć po człowieka. "Co to ten człowiek ? " - Się zapytałam. dostałam odpowiedź jedynie taką od mamy " Człowiek to nasz właściciel , obroni Cię przed wszystkim co złe. "
Wreszcie pszyszedł . Był to wysoki,czarnowłosy męzczyzna , wydawał sie na zadowolonego. Po chwili chwytał mnie w coś miękkiego , puszystego i zaczął mnie tym czymś wycierać.
I tak po koleji moje rodzeństwo. Gdy spytałam się mamy dlaczego jest tutaj tak zimno , odpowiedziała że nie mam jeszcze wystarczająco sierści zeby się ogrzać. Zbliżała się 23:00 . Ten dziwny facet , którego wszyscy nazywali Paweł , doprowadził mnie do mamy . Wszyscy sie wpychali po jedzenie. Ja czekałam , aż wkońcu przydreptało coś wielkiego , czarnego i z dużymi pazurami. Moja mama powiedziała , ze to kot , kot Fred i ze mi niezrobi krzywdy.Potrzedł do mnie i mnie obwąchał , wąchał mnie tak ze upadałam. Niemiałam zaduzo siły zeby wstać.
I tak było codziennie.
Dwa miesiace później , zaczełam bardziej rozumieć świat. Już niebyło mleka u mamy tylko w czymś metalowym. Zaczął padać jakieś coś z nieba , coś białego i to było chłodne. Mówili na to ŚNIEG.
Co kilka dni , roztawałam się z braćmi , zostałam tylko ja i dwie siostry.
Mineły dwa tygonie , przyjechali jacyś goście. Jakaś starsza pani i około 30 męzczyzna. Z oddali zauważyłam małą dziewczynke , która na sam widok zaczeła się uśmiechać , mama przywitała ją lizaniem , a tata szczekaniem :)
Mała dziewczyna podeszła i popatrzyła na nas wszystkie , wzieła moja siostre na rece , zrobiło mi się smutno więc podreptałam do niej. Postawiła moja siostre , nagle nadszedł czas na rozmyslenie którego wziąść. Jej babcia i wujek , powiedzieli ze mnie , ona nadal się zastanawiała . Lecz po chwili wzieła mnie na rece i uciekła do samochodu , oczywiście podziękowała człowieku Pawłowi.W samochodzie nadała mi imie Nela , wszyscy zdziwieni ldaczego akurat Nela? Odpowiedziała im " Ponieważ jest moim pierwszym psem , czekałam na nią od 6 lat , imie Nela do niej pasuje "
Stało się to 27 grudnia.
Do tej pory to pamiętam.
Teraz mam juz rok i jestem szczęśliwa że mam tak kochającą właścicielkę Wiktorie :)


nareszcie wpis o historii Neli ;).!
OdpowiedzUsuńŚlicznie to opisałaś. <3
Słodziak z tej Nelci, i jeszcze raz : WSPANIAŁY WPIS ! :)
świetne ! :)
OdpowiedzUsuń